Sesja ślubna w Żelazowej Woli

Norwid w Promethidionie pisał o Chopinie i jego twórczości jako “melancholii romantyczno-mglistej”. Jadąc na sesję ślubną w Żelazowej Woli Kaludii i Marcina zastanawialiśmy jak bardzo ta chopinowska nokturnowa melancholia jest obecna w miejscu jego narodzin i czy odciśnie w jakiś sposób swoje piętno na zdjęciach. Czy fotografując powinniśmy jej szukać, czy przeciwnie – unikać.

Być może to po prostu kwestia pory roku. Gdybyśmy trafili tu jesienią, która wszak często sprzyja lekko nostalgicznym nastrojom, łatwiej byłoby popaść w smętne tony, latem jednak park w Żelazowej Woli to prawdziwa eksplozja żywych kolorów i życia jako takiego. Zachwyca różnorodnością i bujnością roślinności, więc o żadnej melancholii nie mogło być mowy. Co nie znaczy, że nie było romantycznie – w końcu byliśmy w miejscu urodzenia artysty będącego jednym z najwybitniejszych kompozytorów romantyzmu.